Wszyscy wiedzą, że trauma z dzieciństwa może prowadzić do problemów psychicznych. Jakie jednak dokładnie mechanizmy za tym stoją? Ostatnio trafiłem na ciekawy przegląd 176 badań na temat czynników psychologicznych i neurobiologicznych związanych z wczesnymi traumatycznymi doświadczeniami i zaburzeniami nastroju.
Autorzy systematycznie omówili, jak maltretowanie, przemoc i zaniedbanie w dzieciństwie wpływają na rozwój mózgu, funkcje poznawcze, pamięć, zdolności społeczne i osobowość.
W tym artykule streszczam główne wnioski z tego przeglądu i staram się je omówić bardziej przystępnym językiem.
W tym artykule znajdziesz odpowiedzi na następujące pytania:
- Jak działa interakcja genów i środowiska w powstawaniu depresji?
- Czy trauma może być dziedziczona z pokolenia na pokolenie?
- Jakie fizyczne zmiany w mózgu powoduje wczesna trauma?
- Czy cierpienie rzeczywiście uszlachetnia człowieka?
- Jak ruminacje wpływają na funkcje poznawcze?
- Co to jest nadmiernie uogólniona pamięć autobiograficzna i dlaczego prowadzi do depresji?
- Dlaczego osoby po traumie mają problemy z rozumieniem emocji innych ludzi?
- Jak wczesne traumatyczne doświadczenia tworzą błędne koła prowadzące do zaburzeń psychicznych?
Geny czy środowisko? Obecne podejście to geny x środowisko!
Stare myślenie (i wiele osób dalej z niego wychodzi) działało na zasadzie „albo-albo”. Albo masz geny predysponujące do depresji, albo miałeś traumatyczne dzieciństwo. Problem w tym, że to nie tak działa.
Obecna nauka mówi wyraźnie: geny × środowisko = ryzyko. To nie suma, to iloczyn.
Weźmy konkretny przykład z badania. Istnieje wariant genu o nazwie 5-HTTLPR, który ma dwie podstawowe formy – krótką i długą.
Badania pokazują, że krótka forma zwiększa podatność na depresję. Ale – i to kluczowe – tylko u osób, które doświadczyły traumy w dzieciństwie.
Bez traumy? Te same geny nie prowadzą do problemów.
Z kolei długa forma działa protekcyjnie – ale znowu, nie zawsze. Wszystko zależy od tego, co się wydarzyło w życiu danej osoby.
Co więcej, geny mogą ze sobą współdziałać. Badania pokazują, że osoby z dwoma konkretnymi wariantami genów (BDNF i 5-HTTLPR) oraz wczesną traumą mają najwyższe ryzyko depresji. Im więcej „niekorzystnych” wariantów, tym większe zagrożenie – ale znowu, tylko w połączeniu z trudnymi doświadczeniami.
Wsparcie społeczne potrafi moderować ryzyko. Dzieci z genetycznie „gorszą” kombinacją, ale otrzymujące dobre wsparcie, radziły sobie lepiej niż te bez takiego wsparcia.
Jak trauma zmienia mózg?
Wczesne negatywne doświadczenia (maltretowanie, przemoc, zaniedbanie fizyczne) przekształcają struktury mózgu. To mierzalne, obserwowalne zmiany.
Badania na szczurach pokazały, że separacja od matki w pierwszych dwóch tygodniach życia prowadzi do trwałych zmian w systemie stresowym, które utrzymują się przez całe życie. Zwiększa się produkcja hormonów stresu w kluczowych obszarach mózgu. Zmniejsza się powstawanie nowych neuronów. Obniża się aktywność receptorów odpowiedzialnych za regulację nastroju.
U ludzi widzimy podobne efekty. Wczesna trauma jest powiązana ze zmniejszoną objętością hipokampa – struktury kluczowej dla pamięci i kontrolowania reakcji na stres. Im bardziej traumatyczne dzieciństwo, tym mniejszy hipokamp i tym gorzej działający system zarządzania stresem.
Dziedziczność traumy
Co ciekawe, nawet lęk matki podczas ciąży ma wpływ. Badania pokazują, że niepokój w 19. tygodniu ciąży wiąże się ze zmniejszeniem objętości istoty szarej w wielu obszarach kory mózgowej – w tym w korze przedczołowej, odpowiedzialnej za planowanie i rozumowanie, oraz w obszarach związanych z pamięcią i przetwarzaniem emocji.
Przypomina mi się tutaj badanie przytoczone w książce „Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości” Michała Bilewicza.
Kobiety, które w ciąży były świadkami ludobójstwa Tutsich w Rwandzie, przekazały swoim dzieciom nie tylko geny, ale i traumę – w postaci zmian epigenetycznych. Ich dzieci urodziły się już z „przyciszonymi” (za sprawą metylacji) genami odpowiedzialnymi za prawidłową regulację stresu.
Oto jak to działa:
- Matka przeżywa traumę – jej organizm produkuje ogromne ilości kortyzolu (hormonu stresu).
- Kortyzol przechodzi przez łożysko do płodu.
- Wysoki poziom kortyzolu zmienia metylację genów u płodu – „przycisza” geny odpowiedzialne za receptory hormonów stresu.
- Dziecko rodzi się już z tą zmianą – jego geny regulacji stresu działają gorzej.
- Efekt utrzymuje się przez całe życie.
Psychologiczne konsekwencje – osobowość i temperament
Wróćmy do przeglądu badań.
Relacja między zaburzeniami nastroju a cechami osobowości jest złożona zarówno klinicznie, koncepcyjnie, jak i neurobiologicznie. Ale jedno jest jasne – wczesne traumatyczne doświadczenia mają ogromny wpływ na rozwój tych cech.
Ruminacje
Jedną z najczęstszych cech u osób z zaburzeniami nastroju są ruminacje – uporczywe skupianie się na negatywnych myślach i wydarzeniach. To nie tylko „pesymistyczne nastawienie”. Ruminacje:
- Zwiększają ryzyko rozwoju depresji.
- Wydłużają i nasilają epizody depresyjne.
- Obniżają wydajność pamięci roboczej i funkcji wykonawczych.
- Prowadzą do gorszych wyników w zadaniach poznawczych wyższego rzędu.
Innymi słowy, ruminacje nie tylko sprawiają, że czujemy się gorzej – one faktycznie pogarszają nasze funkcjonowanie poznawcze.
Neurotyzm, impulsywność, labilność emocjonalna
Wysoki neurotyzm zwiększa ryzyko zaburzeń nastroju. Impulsywność i labilność emocjonalna (czyli bardzo szybkie zmiany nastroju) są powiązane zarówno z rozwojem zaburzeń nastroju, jak i ze zwiększonym ryzykiem samobójstwa.
I tu pojawia się kluczowa obserwacja – osoby z tymi cechami częściej doświadczyły przemocy i zaniedbania w dzieciństwie.
Dziedziczność cech osobowości (według modelu pięcioczynnikowego, czyli neurotyzm, ekstrawersja, otwartość na doświadczenie, ugodowość, sumienność)) szacuje się na 33–65%. To sporo. Ale nawet te geny często ujawniają się tylko w obecności stresorów środowiskowych.
„Cierpienie uszlachetnia”? Nie do końca
Istnieje silna kulturowa narracja, że cierpienie uszlachetnia. Że trauma nas hartuje. Że trudne doświadczenia budują charakter.
We wspomnianej wcześniej książce „Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości” Michał Bilewicz omawia tę kwestię w kontekście polskich traum historycznych.
Jak pisze, prawdą jest, że cierpienie może uszlachetniać. Jednak po pierwsze, nie dotyczy to wszystkich. A po drugie, takie traumatyczne „uszlachetnienie” idzie często w parze z wieloma zachowaniami i przekonaniami, które rzadko łączylibyśmy ze szlachetnością.
Bilewicz przytacza dane z badań nad polskimi dziećmi po II wojnie światowej. Wśród najczęściej obserwowanych następstw negatywnych nauczyciele wskazywali na „rozluźnioną karność” (66% nauczycieli) i „brak poszanowania dla własności, kradzieże” (54%).
Omawiany przegląd też przytacza mnóstwo badań pokazujących dokładnie odwrotny obraz niż romantyczne wyobrażenie o budującym charakterze cierpieniu.
Dzieci z wczesnymi traumatycznymi doświadczeniami rozwijają:
- chroniczne poczucie bezradności i beznadziejności,
- zaburzone zaufanie,
- obwinianie siebie,
- niską samoocenę,
- poczucie winy.
Ich funkcjonowanie społeczne ulega pogorszeniu – czują się mniej kompetentne społecznie, są bardziej wycofane i bardziej agresywne.
Prawdopodobieństwo diagnozy depresji jest czterokrotnie wyższe u osób z wczesnymi traumatycznymi doświadczeniami.
Funkcje poznawcze – jak trauma psuje myślenie
Zmiany w układach neurobiologicznych na skutek wczesnych traumatycznych doświadczeń przekładają się na konkretne problemy poznawcze.
Kora przedczołowa, działając wspólnie ze strukturami limbicznymi (ciało migdałowate, hipokamp, podwzgórze), integruje zachowania motywacyjne i celowe, wrażliwość na konsekwencje, percepcję sygnałów społecznych oraz hamowanie. Rozwój tych struktur jest szczególnie wrażliwy na wczesną traumę.
Badania pokazują, że dzieci z PTSD wynikającym z wczesnej traumy słabo radzą sobie w testach oceniających funkcje płata czołowego – takich jak testy skojarzeń słownych. Gorzej wypadają też w zadaniach wymagających rozumowania abstrakcyjnego i funkcji wykonawczych. Są bardziej podatne na rozpraszanie i bardziej impulsywne.
Co mówią meta-analizy?
Meta-analizy przytoczone w przeglądzie potwierdzają, że u pacjentów z zaburzeniami nastroju – nawet tych w remisji – utrzymują się deficyty neuropsychologiczne w porównaniu ze zdrowymi osobami kontrolnymi.
Osoby z zaburzeniami nastroju wykazują umiarkowane do dużych pogorszeń w testach oceniających:
- uwagę,
- szybkość przetwarzania,
- pamięć jawną,
- różne aspekty funkcji wykonawczych.
Oprócz problemów z poznaniem wyższego rzędu, wczesne stresory są również powiązane z deficytami w rozumieniu werbalnym, gorszymi osiągnięciami akademickimi oraz obniżeniem ogólnej inteligencji.
Te dane sugerują, że dysfunkcje poznawcze mogą poprzedzać wystąpienie zaburzeń psychiatrycznych u niektórych pacjentów z wczesnymi traumatycznymi doświadczeniami. I co gorsza – utrzymują się przez cały przebieg choroby.
Pamięć autobiograficzna, która jest zbyt ogólna
Pamięć autobiograficzna to nasza zdolność do przypominania sobie osobistych doświadczeń i zdarzeń z życia. To nie tylko „pamiętanie, co było wczoraj”. Pamięć autobiograficzna buduje nasze poczucie tożsamości w czasie, pozwala nam nadawać znaczenie naszym doświadczeniom i ułatwia tworzenie więzi społecznych.
Jej zakłócenie u osób z zaburzeniami nastroju może przyczyniać się do fundamentalnych zmian w poczuciu siebie.
Liczne badania wskazują na podwyższony poziom nadmiernie uogólnionej pamięci autobiograficznej u pacjentów z depresją, a także u osób, które doświadczyły traumatycznych wydarzeń.
Co to znaczy „nadmiernie uogólniona pamięć”?
To sytuacja, w której zamiast konkretnych wspomnień („Pamiętam, jak w środę zeszłego tygodnia poszedłem na spacer nad rzekę i zobaczyłem łabędzie”) osoba przywołuje ogólne kategorie („Chodziłem nad rzekę”).
Brak szczegółów, brak kontekstu, brak emocjonalnej głębi
Sam dostrzegam tutaj też kilka innych ciekawych wniosków. Nadmiernie uogólniona pamięć autobiograficzna naturalnie prowadzi do myślenia w absolutach, katastrofizacji i ruminacji.
Weźmy konkretny przykład. Osoba z traumą może mieć uogólnione wspomnienie:
Nikt mnie nie lubił w szkole.
To wspomnienie jest silnie obciążone emocjonalnie i brzmi jak fakt.
Jednak rzeczywistość często wygląda inaczej:
Miałem kilku całkiem dobrych kolegów z klasy, graliśmy razem w piłkę na przerwach. Nie miałem tylko tak bliskiej przyjaźni, jaką mieli między sobą Zbyszek i Mietek – i to mnie bolało.
Widzisz różnicę? Pierwsza wersja to absolutny osąd prowadzący do wniosku „jestem niechciany”. Druga to mozaika – były dobre elementy, była samotność, był konkretny brak, który bolał.
Takie uogólnione wspomnienia uniemożliwiają myślenie w skali (np. „Oceniam tamtą szkołę na 4/10”) lub w kategoriach mozaiki doświadczeń.
Osoba z uogólnioną pamięcią o pierwszej pracy może pamiętać tylko: „To była okropna praca”.
Tymczasem rzeczywistość była mozaiką:
- Szef był wymagający i krytyczny (negatyw).
- Nauczyłem się podstaw księgowości (pozytyw).
- Współpracownicy w dziale byli pomocni (pozytyw).
- Pensja była niska (negatyw).
- Biuro było blisko domu (pozytyw).
- Atmosfera była toksyczna (negatyw).
Ocena? Może 3/10. Była zła, ale nie była tylko zła. I co ważniejsze – z tej mozaiki można wyciągnąć konkretne wnioski: „w następnej pracy szukam lepszego szefa i wyższej pensji, ale wiem już, że dobry zespół robi ogromną różnicę”.
Z uogólnionego „okropna praca” nie wyciągniesz nic poza „Nie nadaję się do pracy” lub „Wszystkie firmy są złe”.
Dlaczego to ma znaczenie dla ruminacji?
Ruminacje karmią się absolutami. „Nikt mnie nie lubi”, „Zawsze wszystko mi nie wychodzi”, „Jestem do niczego”. To karma dla ruminacyjnej pętli.
Wróćmy do omawiania badań.
Badania nad dziećmi pokazują złożony obraz. Dzieci, które doświadczyły maltretowania:
- mają wyjątkowo silne wspomnienia materiału emocjonalnie obciążającego,
- mają upośledzoną pamięć, szczególnie jeśli defensywnie unikają przypominania sobie tych wydarzeń.
Kobiety z wczesnymi traumatycznymi doświadczeniami wykazują nadmiernie uogólnioną pamięć niezależnie od tego, czy mają historię depresji. Jednak ta uogólniona pamięć jest jeszcze bardziej nasilona u kobiet, które zgłaszają zarówno wczesne traumy, jak i depresję – zwłaszcza w odniesieniu do pozytywnych wspomnień.
Im wcześniejszy wiek wystąpienia traumy dziecięcej, tym większa uogólniona pamięć – mniej konkretnych wspomnień, więcej kategorycznych.
Wspomnienia dzieci, które były maltretowane, są bardziej ogólne i zawierają więcej negatywnych reprezentacji siebie niż wspomnienia dzieci z grupy kontrolnej.
To nie jest „zły humor”, tylko fundamentalne zaburzenie w tym, jak pamiętamy własne życie.
Ciekawi mnie też, na ile właśnie takie trudne przeżycia przyczyniają się do utrwalenia heurystyki dostępności. Chodzi tu o jeden z najczęstszych błędów poznawczych, czyli przywoływanie z pamięci tego, co jest najłatwiej dostępne – zwykle tego, co najbardziej emocjonalne i traumatyczne. Jeśli twoja pamięć autobiograficzna jest zdominowana przez uogólnione negatywne wspomnienia, to właśnie one będą pierwszą rzeczą, która ci się przypomni. Będą wzmacniać przekonanie, że „zawsze było źle”. Będzie tak, nawet jeśli „suche fakty” wskazują na co zupełnie innego.
Poznanie społeczne
Poznanie społeczne to zdolność do rozumienia i reagowania na myśli oraz uczucia innych ludzi. Jest kluczowe dla udanych interakcji społecznych.
Zdolności rozumowania społecznego – takie jak rozumienie emocji, teoria umysłu (ToM) i empatia – rozwijają się stopniowo od wczesnego dzieciństwa do adolescencji. Adolescencja, okres naznaczony wyraźnymi zmianami w relacjach społecznych z rówieśnikami i rodziną, wiąże się również ze zwiększoną podatnością na depresję i dysregulację afektu – szczególnie u młodzieży, która doświadczyła wczesnych traum.
Możliwe, że jakiekolwiek zmiany w procesach poznania społecznego w tym okresie rozwoju mogą przyczyniać się do wystąpienia zaburzeń nastroju. Albo odwrotnie – rozwój problemów psychiatrycznych w adolescencji może zmienić lub opóźnić rozwój zdolności rozumowania społecznego.
Teoria umysłu i empatia
Teoria umysłu (ToM) to zdolność do rozumienia, co myślą i czują inne osoby. Co chcą? W co wierzą? Jakie mają intencje? To pozwala nam przewidywać zachowania innych ludzi.
ToM ma dwa elementy:
- Poznawczy – rozumienie cudzej perspektywy.
- Afektywny – emocjonalna reakcja na to, co czuje druga osoba.
Empatia to z kolei zdolność do odczuwania tego, co czują inni. Do dzielenia się ich emocjami. Jest kluczowa dla dobrych relacji i prawidłowego funkcjonowania społecznego.
Badania pokazują, że osoby z zaburzeniami nastroju mają problemy z ToM. Nawet te w remisji. Szczególnie w trudniejszych zadaniach, które wymagają dużo pamięci roboczej i funkcji wykonawczych.
Prostsze zadania? Tam radzą sobie w miarę dobrze. Ale gdy trzeba pomyśleć o tym, co myśli osoba A o tym, co myśli osoba B – wtedy pojawia się problem.
Co ciekawe, nawet pacjenci z lekkimi objawami radzą sobie gorzej niż zdrowe osoby. Im trudniejsze zadanie poznawcze, tym większy deficyt.
Innymi słowy, nawet gdy jest już lepiej, mózg nadal ma problem z zadaniami, które mocno obciążają jego zasoby.
Podejmowanie decyzji afektywnych
Afektywne podejmowanie decyzji koncentruje się na wpływie nagrody i kary na wybór działania. Najczęściej używanymi paradygmatami są Iowa Gambling Task i Cambridge Gamble Test. Obejmują symulowanie hazardu, gdzie optymalne wyniki opierają się na zdolności uczestników do ważenia krótkoterminowych zysków wobec potencjalnych długoterminowych strat.
- Dzieci, które doświadczyły wczesnej traumy, wybierają ryzykowne opcje szybciej niż zdrowe osoby kontrolne.
- Maltretowane dzieci z zaburzeniami depresyjnymi częściej wybierają bezpieczniejsze opcje zamiast bardziej ryzykownych.
- Pacjenci z depresją również wykazują upośledzoną zdolność dostosowywania ryzyka w tych zadaniach.
- Pacjenci maniakalni wypadają gorzej w porównaniu ze zdrowymi osobami kontrolnymi w zadaniach hazardowych.
Błędne koło
Neuropsychiatryczne choroby – takie jak zaburzenia nastroju, zaburzenia lękowe i zaburzenia uzależnień – nie pojawiają się losowo u dorosłych.
Wczesne traumatyczne doświadczenia, w połączeniu z czynnikami dziedzicznymi, zmieniają mózg i zachowanie (funkcje poznawcze, regulację emocjonalną, style interakcji społecznych) dzieci od najmłodszych lat.
Te zmiany prawdopodobnie prowadzą do błędnych kół.
Podatne sieci neuronowe i nieadaptacyjne style zachowania prowadzą w konsekwencji do:
- słabych wyników w nauce,
- niestabilnych relacji,
- wczesnego angażowania się w ryzykowne zachowania
Wszystko to dodatkowo prowadzi do psychopatologii.
Przykładowo omówione wcześniej zaburzenia mogą prowadzić do następujących sytuacji:
- Trudności poznawcze → gorsze wyniki w szkole → obniżona samoocena → izolacja społeczna → nasilenie objawów depresyjnych.
- Problemy z rozpoznawaniem emocji → trudności w relacjach → więcej konfliktów → wzrost stresu → pogorszenie regulacji emocjonalnej.
- Nadmiernie uogólniona pamięć autobiograficzna → osłabione poczucie tożsamości → trudności w tworzeniu więzi → osamotnienie → depresja.
Wnioski – co z tego wszystkiego wynika?
Ten przegląd badań pokazuje jedno wyraźnie – nie ma jednego źródła problemów psychicznych. To zawsze splot czynników:
- genetycznych,
- neurobiologicznych,
- poznawczych,
- społecznych.
Ale to nie jest pesymistyczna wiadomość. Wręcz przeciwnie. Im więcej mechanizmów znamy, tym więcej mamy punktów zaczepienia do interwencji. Można pracować nad funkcjami poznawczymi. Można uczyć rozpoznawania emocji. Można budować wsparcie społeczne, które moderuje genetyczne ryzyko.
Przegląd pokazuje też, jak bardzo trudne jest znalezienie jednego głównego źródła problemu.
Źródła i odwołania:
- Psychological Risk Factors Associated with Functional Decline in the Depressed Elderly: A Review – McKinnon M.C., Cusi A.M., MacQueen G.M. (przegląd 176 badań opublikowany w Canadian Child and Adolescent Psychiatry Review).
- Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości – Michał Bilewicz.
Disclaimer:
Jestem copywriterem, marketingowcem oraz czytelnikiem – nie psychologiem, terapeutą czy lekarzem. Planuję jednak zdobyć wykształcenie psychologiczne. Na ten moment artykuły, które piszę, to moje próby zrozumienia i podsumowania tego, co czytam w książkach, badaniach i artykułach naukowych. Dzielę się tym, co sam przetwarzam, analizuję i co wydaje mi się wartościowe.
Na ile to możliwe, chcę dzielić się przydatnymi informacjami i przyczyniać się do profesjonalizacji wiedzy z zakresu psychologii oraz szeroko pojętego rozwoju. Edukacja w tym zakresie bardzo mi pomogła. Wierzę, że moje umiejętności marketingowe – pisanie, analiza treści, tłumaczenie skomplikowanych koncepcji na przystępny język – mogą się przydać do popularyzacji rzetelnej wiedzy psychologicznej. Dlatego zaczynam się w tym kierunku specjalizować.
To nie są porady medyczne ani terapeutyczne. Jeśli zmagasz się z problemami zdrowia psychicznego, proszę – zgłoś się do specjalisty. Terapeuta, psycholog, psychiatra to osoby, które mogą ci faktycznie pomóc w sposób dostosowany do twojej sytuacji.



Dodaj komentarz