Oto pierwszy wpis na tym blogu. Do założenia strony firmowej zbierałem się już od kilku lat, ale zawsze coś wypadało. Główną motywacją do jej stworzenia (a z nią bloga) stało się o dziwo wyzwanie, które ostatnio podjąłem, a nie pozyskiwanie klientów (choć własne miejsce w sieci na pewno w tym pomoże :D).
1 książka na tydzień – skąd ten pomysł?
Od zawsze lubiłem czytać i nigdy nie miałem problemu z przesiadywaniem nad książkami. W pewnym momencie trochę to ograniczyłem, głównie przerzucając się na czytanie czasopism, blogów czy oglądanie treści wideo na YouTube.
Uznałem jednak, że mój attention span mocno się skrócił i czas to poprawić. Książki stanowią na to świetne lekarstwo, bo ich lektura wymaga skupienia się nad jednym tematem w bardzo świadomy i długoterminowy sposób. Samo rozpoczęcie i zakończenie książki ma też przyjemny element otworzenia i zamknięcia danego tematu.
Zapewne znasz to uczucie, gdy czujesz się wręcz przytłoczony ilością filmów na YouTube, które można na dany temat obejrzeć, a zawsze dzieli Cię od nich tylko jedno kliknięcie. Takie przeładowanie ilością dostępnej wiedzy utrudnia też wprowadzenie jej w życie. Każdy kolejny materiał może wręcz służyć jako prokrastynacja do odkładania procesu zmiany na później.
Dotychczas, gdy coś mnie zainteresowało, zwykle robiłem na ten temat powierzchowny research i na tym poprzestawałem. Teraz, gdy coś mnie zainteresuje (czy to związane z życiem zawodowym, czy prywatnym), chciałbym zawsze w to wnikać głębiej. I znowu – świetnym sposobem jest na to lektura książki kogoś, kto na badanie czegoś/kogoś poświęcił życie, albo jego znaczną część.
Czy ten plan jest realistyczny?
Jak do tej pory, według moich pomiarów (którymi wkrótce się podzielę, bo prowadzę dokładne zapiski co do statystyk czytelniczych), przeczytanie jednej książki zajmuje od 3 do 10 godzin.
Zaznaczam, że mówię tu o bardzo dogłębnym czytaniu, które obejmuje:
- robienie mnóstwa notatek,
- sprawdzanie nieznanych i trudnych do zrozumienia zagadnień,
- planowanie, jak wykorzystać tę wiedzę w praktyce, czy jak poruszyć dane zagadnienia w rozmowie z kimś.
Do każdej książki przygotowuję też krótszą lub dłuższą (niestety zawsze mi wychodzą dłuższe :P) recenzję, co potrafi zająć dodatkową godzinę lub dwie (choć pracuję nad tym, jak to skrócić z zachowaniem jakości). Myślę też o podsumowaniach miesiąca czy kwartałów w kontekście oceny postępów.
Jakie książki planuję czytać?
Na liście mam ponad 100 różnych pozycji. Tematyka sięga od marketingu, przedsiębiorczości i biznesu po psychoterapię, medycynę, historię, celowe ćwiczenie, lingwistykę i biografie. Planuję też ująć w te lektury pewne cykle, jak na przykład klasyki dotyczące produktywności i organizacji czasu (jak „Atomowe nawyki”, „7 nawyków skutecznego działania” i „Getting Things Done”).
Raczej nie lubię literatury pięknej. Wiem, że ma wartość, ale zwykle czas potrzebny na wyciągnięcie ciekawych przemyśleń i wniosków jest zbyt nieproporcjonalny do tego, jak długo się je czyta. W przypadku opowiadania fikcyjnych historii lepiej sprawdzają się dla mnie filmy i seriale.
Podsumowanie
To w sumie na tyle. Jak na razie wyzwanie idzie całkiem dobrze. W czerwcu przeczytałem 4 książki, a teraz, w lipcu, już 2,5. Czas pokaże, czy uda się zrealizować to wyzwanie.




Dodaj komentarz